Autor Wątek: Lumia, WP... First look - historia z PLUSa rodem  (Przeczytany 1670 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Wall-E

  • Core
  • *****
  • Podziękowań: 118
  • Nokia Lumia 1520 | Colorovo CityTab Supreme 10.1
Lumia, WP... First look - historia z PLUSa rodem
« dnia: Sobota, 30 Listopad 2013, 20:23 »
Pre-Wstęp

W oryginalnym tekście tego punktu nie ma. Jednak biorąc pod uwagę szacowność tutejszego gremium należy się kilka uwag przedwstępnych.
I tak...
Uprzejmie proszę o podejście do poniższego tekstu z dystansem - jak do większości moich "produkcji". Dystans i przysłowiowe "czytanie ze zrozumieniem" jest tu o tyle na miejscu, że materiał zawiera dużo osobistej goryczy, rozczarowania oraz nieskrywanej ironii co do tych i owych faktów. Dlatego należy według własnego rozumu odsiać ziarno od plew które mogły się w tym moim mentalnym młynie zapodziać wśród mąki - i zapewne się zapodziały.
W poniższym tekście wiele rzeczy zostało przejaskarawionych - czasami celowo, czasami bezwolnie... ot, tak wypłynęło spod klawiszy. Jednak ufam, że co do zasady wszystkie moje tezy (a przynajmniej ich większość) są mniej-więcej słuszne.
Na uwagę zasługuje również fakt, że wszystko to oparłem o perspektywę zwykłego użytkownika a nie kogoś, kto co drugi dzień ma nową ma nową wizję i pomysł co do kształtu zaokrągleń rogów ikonek na pulpicie lub ilości FPS w animacji pulpitu - czyli mnie samego, znudzonego już bojami o każdą milisekundę laga LockScreena.
Tym tekstem staram się dać alternatywę tym, którzy smartfona używają jako... hmmm... smartfona. Trzeba coś więcej?

Niemniej zachęcam do poświęcenia kilku minut na lekturę poniższego tekstu.

Wstęp

Przez jakiś czas zastanawiałem się nad popełnieniem recenzji smartfonu Nokia Lumia 625 LTE, którego posiadaczem stałem się kilkanaście dni temu... Doszedłem jednak do wniosku, że tego towaru jest w necie na tony - z czego 3/4 to materiały dużo lepszej jakości niż to, co mi udałoby się utkać. No i z obiektywizmem generalnie u mnie ciężko. Co prawda nie należę do kasty Neofitów Walczących, co to za nową wiarę dali by sobie wyrwać wszystkie 21 paznokci, jednak trochę sroki we mnie siedzi i często podjarka z zakupionego gadżetu bierze górę nad (i tak nie za dużym) rozsądkiem - szczególnie wtedy, gdy ów gadżet uważam za trafiony. Co innego opisywać przysłowiowy constans nie dający miejsca własnym przemyśleniom, jaraniu_się i hejterstwu, a co innego brać się za temat gdzie opinia obiektywna jest oczekiwana z taką samą niecierpliwością i pożądaniem jak spóźniony pociąg Kolei Mazowieckich. A takie właśnie są recenzje - a przynajmniej takie być powinny (znaczy... obiektywne a nie spóźnione). Mnie, niestety, bardziej z tym wręcz przeciwnie i vice wersal.
W związku z tym temat ujmę tak, by obiektywizm nie musiał być tutaj wartością nadrzędną przez co zostanie duże pole do popisu dla moich własnych przemyśleń o naturze różnej i dziwnej... a nawet bardzo różnej i bardzo dziwnej.

Dlaczego tak

Android znudził mnie już jakiś czas temu, czyli po ponad 2 i pół roku obcowania z tym wynalazkiem - heh... chociaż bardziej odpowiednim słowem byłoby: "zmęczył". Generalnie było to do przewidzenia biorąc pod uwagę z jaką niechęcią przesiadałem się na ten system z Windows Mobile. Oczywiście... dużą rolę odgrywało tutaj moje chroniczne uczulenie na systemy linuksopodobne - co u każdego rodowitego windowsiarza jest niejako reakcją organiczną.
Fakt, z początku Android wydawał się (i chyba taki też był poniekąd) bardziej elastyczny niż Windows Mobile, jednak po jakimś czasie górę wzięła moja mało wymagająca natura i cały ten przepych często małomęskich kolorów oraz kształtów najzwyczajniej mnie zmęczył, znudził i zrutynizował do granic przyzwoitości. Kto obcował ze mną na forumach różnych ten wie, że mocno preferowałem oryginalny interfejs Androida (AOSP/AOKP) - interfejs prosty, niezobowiązujący, przejrzysty - bez landrynek, żelków, nutelli i ton zbędnych kalorii. Jednak wszystkie te uroki były najczęściej okupione kulawością systemu i stanowiły (w moim odczuciu) protezę w porównaniu do tego co kryło się pod oryginalnymi słodkościami lukru z cukierni Samsunga. Wybaczcie, ale CyanogenMod nie był tym o czym marzyłem od dziecka pomimo swojego w miarę oryginalnego, androidowego interfejsu. Swoją godność mam (pomimo niezmierzonych pokładów tolerancji), a i pewne potrzeby - jako człowiek - też posiadam. Kiedyś już punktowałem zasadnicze wady i niedoróbki CMa swoimi rozmyślaniami i nie chce mi się tego przepisywać. Kto czytał ten wie jaki stosunek mam do tej funkcjonalnej protezy.

Patrząc wstecz, na historię rozwoju Androida, dochodzę do wniosku, że system ten z założenia miał być przede wszystkim funkcjonalny i "user friendly". Odnosząc się do jego ówczesnych konkurentów - taki też był. Mobilnego Windowsa rozkładał (nawet jak na tamte czasy) swoją konfigurowalnością a iOSa otwartością ekosystemu. OK, głębiej nie wnikajmy - chodzi tutaj bardziej o zasadę. Niestety, z biegiem czasu Androidowi postawiono drugi priorytetowy cel - nawet nie wiem czy nie bardziej "priorytetowszy" od tego pierwszego - popularność i powszechna dostępność. Skracając do maksimum... Moim zdaniem, od tego momentu Android zaczął iść w kierunku "ilość" zostawiając kwestię funkcjonalności w sferze bardzo problematycznej. Nadmienię tylko, że dla mnie "funkcjonalność" to nie tylko ilość opcji w menu, ilość obsługiwanych aplikacji czy jakość obrazu. "Funkcjonalność" to również kwestia możliwości porównywalnej jakości obsługi systemu i jego aplikacji na sprzęcie różnej klasy. A w tym temacie to Android wypada gorzej niż blado - biorąc pod uwagę czasy obecne. Tematu rozwijać nie będę bo i sensu nie ma - każdy zdrowo myślący użytkownik urządzenia mobilnego wie o czym mówię a do hejterów i tak nie przemówią nawet najbardziej rzeczowe argumenty.
Z biegiem czasu i wraz ze wzrostem zainteresowania Androidem przez producentów sprzętu mobilnego system ten zaczął ewoluować coraz szybciej. W tym miejscu dodam, że moim zdaniem uśmiercenie Windows Mobile przez Microsoft pozostawiło Androidowi praktycznie nieograniczone pole do popisu. Nie ukrywajmy faktu, że ówcześnie Android miał spore problemy z przebiciem się na rynku do szerszej rzeszy użytkowników właśnie z powodu dominacji WM. Wystarczyło, by MS jeszcze przez jakiś czas rozwijał (z naciskiem na rozwijał) swój system a - zarydzykuję takie stwierdzenie - Android byłby dziś systemem operacyjnym z typu tych niszowych.
Historia przyjęła jednak inny bieg i stan obecny mamy taki jaki mamy.
Jak napisałem wcześniej, Android zaczął ewoluować wraz ze wzrostem zainteresowania producentów urządzeń mobilnych. Jednak ta ewolucja - z czasem i dosyć szybko - przyjęła formę stricte komercyjną. Dziwne jak na system "open", prawda? Tak się niestety stało. Oczywiście nie chodzi tutaj o jakieś formy płatności a o zwykły komercyjny spin. Paradoksalnie, gdyby nie otwartość, spolegliwość i brak konsekwencji Google w kwestii "producenckich" modyfikacji systemu... można by zaryzykować stwierdzenie, że Android byłby wzorem tego co powinno pracować na urządzeniach mobilnych - lekki, funkcjonalny i multiplatformowy mobilny system operacyjny.
Jak jest dzisiaj? Ano jest tak, że stockowy ROM takiego np. Samsunga dla S2 można bez szkody dla zdrowia i podstawowej funkcjonalności odchudzić z prawie 600 MB do niecałych 150 i startować z ponad 500 MB-ami RAMu a nie z niecałymi 300-oma. Pozostawiam to do osobistej oceny.

Z pewną dozą niepewności...

Moje zainteresowanie systemem Windows Phone zostało (p)obudzone wraz z pierwszymi urządzeniami z WP7 na pokładzie.
Oj wiem, że obiecałem Microsoftowi wiecznego i nieustającego focha za zamordowanie Windows Mobile. Ale tak samo jak z rodowitego Masaja nie zrobisz 100%-wego europejczyka, tak i mnie natura pociągnęła do przysłowiowego lasu - jako tego wilka. Fakt, ówcześnie WP7 był raczej "zapowiedzią_czegoś_co_kiedyś_może_być_systemem_operacyjnym" i sam osobiście miałem hektolitry wątpliwości co do tego "tforu", które też chętnie werbalizowałem w dyskusjach... Jednak daj - nawet najbardziej udomowionemu - wilkowi choćby zatęchły ochłap dziczyzny, a zacznie wyć "do księżyca"... Taka jest siła zwierzęcej natury... a ja z tym walczyć jakoś się nie upierałem przesadnie. :)
Badziewność badziewnością, ale przysłowiowe ziarno zostało zasiane... i sobie niezauważalnie kiełkowało pomiędzy linuksowymi chwastami. Ja w tym czasie regularnie odgrażałem się, że nabędę "coś" z WP na pokładzie - oczywiście mając na myśli "coś" od Samsunga (tutaj wrócę do zwierzęcej natury).

Tak, bałem się. Szczerze powiem, że bałem się tego kafelkowego potwora. Tyle co ja się o nim się naczytałem... że on fstrentny, że brzydki, że nic nie umie, że trudny, że bessęsu, że pretensjonalny, że totalnie passe, że już gres z Paradyża lepszy, że w ogóle on taki mikrosoftowy. No matko i córko... aż włosy łonowe mi się zjeżyły.
Co prawda już od dłuższego czasu kombinowałem z różnymi nakładkami kształtu WP dla Androida, ale sami przyznacie, że co innego być erotomanem-gawędziarzem pośród kolegów a co innego osobiście pójść "na dziewczynki".

Stało się (jutro)...

Zwrot akcji nastąpił dooobrych kilka miesięcy temu.
Oficjalna egzekucja modelu Galaxy S2, jednoznaczne stanowisko Samsunga o systemowym niewspieraniu tego modelu, jeszcze bardziej tandetny CM i premiera WP8 - suma tych wszystkich strachów przelała przysłowiową czarę goryczy. Tym bardziej, że model Galaxy S2 uważałem za NAJLEPSZY i NAJBARDZIEJ OPTYMALNY produkt Samsunga w gałęzi urządzeń mobilnych - i to jest nie tylko moje zdanie. To co nastąpiło po S2 uważam za dziedzinę z pogranicza "bessęsu" i profilaktyki dla ułomnych - leczenie swoich kompleksów należy zacząć od dobrego psychoanalityka a nie od kupowania smartfona z wieeeeeeelkim ekranem i takimi tam różnymi. Takie jest moje zdanie - jeśli ktoś poczuł się obrażony to widać jest odrobina prawdy w tym co piszę. :)
Żeby nie było, że hejtuję (no... może odrobinę)... Takie opinie werbalizowałem publicznie już spory czas temu. :)

Przyszła pora na prezent z wora - powiedział mąż do żony tuż przed orgazmem.

Wszyscy mają Lumię - mam i ja!

Nokia Lumia 625 LTE spadła na mnie jak tak samo niespodziewanie jak poranny radziecki ostrzał artyleryjski niemieckich pozycji na Łuku Kurskim. Działanie celowe, przemyślane, wyprzedzające i zrobione w tzw. punkt. Nic dodać i nic ująć. Art of War.
Mówiąc jaśniej, Lumka wpadła mi pod mysz podczas przeszukiwania nowych ofert abonamentowych PLUSa. W sumie to nie jej szukałem. Bardziej zależało mi na czymś co za godną cenę dałoby się opchnąć w komisie. No... ale jak to mówią - miłość od pierwszego wejrzenia...
Nie wiem co uruchomiło tą chemię - może mój przesyt Androidem, może ładny skrin, może duży ekran, może cena, może... może... może tysiąc innych rzeczy. No spodobała mi się ta panna. :)

W tym miejscu dodam, że z rozmysłem wybrałem smartfona z półki bardzo średniej choć mogłem nieco dopłacić za high-enda z klasy 8x0 lub 9x0. Jednak mimo wszystko nie byłem do końca przekonany co do nowego urządzenia i nowego systemu - no jakaś taka dziwna nieufność jeszcze we mnie siedziała. Ostatecznie w moich planach zaistniała ewentualność oddania fona córce (która zajarana jest WPkiem jak Arab kursem pilotażu) - na wypadek przypadku gdyby mi było coś nie-pasę. Niemniej pozwoliłem WPkowi na danie sobie szansy.

OK. Kilka słów o samym smartfonie...

Tak jak pisałem na wstępie, oszczędzę sobie szczegółowego recenzowania telefonu i opisu różnych procedur testowych. Niemniej fona opisać wypada.

Pofatygowałem się trochę poczytać o nokiowych Lumiach i dochodzę do wniosku, że model 625 jest z goła dziwny - trudno go bowiem precyzyjnie ulokować pomiędzy innymi modelami. Sugerując się wyłącznie oznaczeniem można wysnuć wniosek, że 625-ka powinna być starszą siostrą Lumii 620. Ta ostatnia jednak ma funkcję NFC i kompas, których brakuje modelowi 625. Z drugiej zaś strony, koszt Lumii 625 jest prawie taki sam jak modelu 720 i żeby było jeszcze ciekawiej, to pod kilkoma względami - na przykład za sprawą obsługi LTE - 625-ka okazuje się nowocześniejsza od 720-ki. Takie modelowe pomieszanie z poplątaniem...

Co do szczegółów, to zacznijmy od spraw typu constans, czyli od technikaliów:

Smartfon jest napędzany 2-rdzeniowym czipsetem Qualcomm Snapdragon S4 Plus MSM8930 (Krait) po 1,2 GHz na jajko. Za obrazki odpowiada GPU Adreno 305 obsługując 4,7-calowy ekran LCD IPS o rozdzielczości 480x800 przy niewielkim, jak na dzisiejsze ekrany, ppi równym 198.
Do kompletu Nokia dorzuciła 512 MB RAM i 8 GB pamięci wewnętrznej (ok. 5 GB do naszej dyspozycji + ewentualna karta SD do 64 GB). Łajfaj, blutut, GPS (+Glonass)... to są oczywiste oczywistości, które pominę. Yyyy... wspomniałem o szybkim modemie 3G kat. 20 i modemie LTE kat. 3? No to wspominam, bo dzięki temu 625-tka nie ustępuje wirelesowego pola takim modelom jak np. 920... A ku, ku :D

Jak z powyższego widać, fon nie jest raczej żadną rewelacją technologiczną... Ba, czasami jest to nawet przysłowiowa bida z nędzą - np. ekran czy RAM. No z obiektywnego punktu widzenia tak to niby wygląda.
Hmmm... Zapewne każdy statystyczny Androidowiec po przeczytaniu powyższego fragmentu opluje się ze śmiechu i pewnie nawet gil mu z nosa pójdzie. 512 MB RAM, 480x800 przy niecałych 200 ppi i przekątnej 4,7"... Buahahahaha <3 albo 4 minuty> hahahahaha... (tutaj bańka z nosa). Śmijta się, śmijta... :p

Szczerze powiem, że te 512 MB RAMu trochę mnie przerażało... Po kilku latach obcowania z systemem, który do w miarę poprawnej pracy potrzebował ok. 1 GB RAM, to te 512 MB jakoś do mnie nie przemawiało. Wiedziałem, że WP umie dostosować się do tak minimalistycznych wartości, ale jak dotąd nie miałem okazji odczuć tego w praktyce (WM to inna bajka więc pominę).
Jakież było moje zdziwienie gdy po kilku godzinach mieszania w systemie - instalowania, deinstalowania, ustawienia, testowania programów... do mojej dyspozycji nadal pozostawało nieco ponad 300 MB RAM (z 512 !)... No masakra jakaś. Po takim maratonie w Andku też miałem ok. 300 MB - ale z 1 GB...

Druga sprawa, która mnie wbiła w podłogę to bateria... 4% spadku po kilkugodzinnym mieszaniu we fonie (+Internet, GPS etc.)... To raczej nie jest zgodne z naturą... ale jest. Jeśli już mówimy o baterii... Po kilku dniach "testów" doszedłem do wniosku, że spokojowo mogę sobie pozwolić na luksus niewyłączania danych pakietowych (3G/LTE). Nie żebym poprzednio żydził na transferze... Najzwyczajniej teraz nie muszę się bać, że bateria padnie mi po kilku godzinach jak to bywało na S2. Owszem, zużycie prądu jest większe, ale czy to będzie 20% w ciągu doby bez Internetu czy 22% z Internetem... Różnica jak dla mnie do pominięcia. Szkoda tylko, że przy połączeniu WiFi niewiele się zmieniło - nadal potrafi zessać bateryjkę, choć mam wrażenie, że nie tak szybko jak na S2. No i prawie dwie doby bez ładowania. Aj lajk it :D
Bateryjka to 2000 mAh - tak na marginesie.

Responsywność i czułość ekranu powala - bez dwóch zdań... Na początek powiem, że w systemie mam do dyspozycji trzy poziomy czułości ekranu: najwyższy, średni, niski.
Było nie było - na najwyższych ustawach nie da się komfortowo pracować bo ekran jest formalnie aż przeczulony. Może zdarzyć się nawet tak, że bez dotknięcia można wywołać na ekranie reakcję - kwestia bliskości palca. Jest to czasami mocno upierdliwe, szczególnie podczas pisania - często wbijają się po dwie literki. Za to - czego się dowiedziałem - ta czułość ekranu pozwala na obsługiwanie go w rękawiczkach. Oczywiście niezbyt grubych. Watowane rękawice spawacza na pewno nam tego nie ułatwią.
Suma-sumarum, nawet ustawienie średniej czułości ekranu pozwala na operację za pomocą muśnięć.
Ale są tutaj również minusy. Umówmy się co do jednej rzeczy... Nie jest to ekran górnopółkowy... No nie jest i nie ma co tego kryć. O ile do kolorów nie ma się co za bardzo przyczepiać (bo ich za dużo tutaj nie ma) to jednak na białym tle, które tu i ówdzie można trafić, widać że białe nie do końca jest białe... raczej lekuchno szarawe. Wspomnieć również należy, że podświetlenie ekranu również do epickich nie należy - w oczy może rzucać się spora nierównomierność owego podświetlenia. To są fakty i zaprzeczać temu nie będę. Jednak wbrew temu co piszą w różnych internetowych recenzjach, skromne ppi i niewielka rozdzielczość (przypominam - to jest ekran 4,7") wcale tak mocno nie rzuca się w oczy. Oczy do łez sobie wypatrywałem, gogle przecierałem, ale jakoś pojedynczych pikseli nie widziałem... ani "schodkowanych" łuków. Ja wiem, że parametry ekranu są raczej nienaturalne, ale jakoś to wszystko trzyma się kupy i wygląda nawet-nawet. Co więcej... Dzięki tej nienaturalności cały systemowy tekst jest duży i niesamowicie czytelny. Mnie akurat to pasi.
Nie pasi mi w tym ekranie jedynie to, że nie jestem w stanie w pełni ogarnąć go jedną ręką - no za duży skórkojad jest. 4,3" mojego S2 to było maksimum, które mój kciuk ogarniał... No, ale przewidywałem to wcześniej więc skarżyć się teraz mogę sam na siebie.
Chociaż tak z drugiej strony patrząc... Od bidy da się szorować kciukiem po całym ekranie, ale pod warunkiem, że fona będzie się trzymało w dosyć rydzykowny sposób - na końcach palców. Ha !! A jednak się da. I to bez szczególnego ryzyka. A to z tego powodu, że tylna klapka urządzenia jest... hmmm... matowa(?) w dotyku. Co prawda nie przysysa się do palców, ale dosyć skutecznie zapobiega niekontrolowanym poślizgom. Dodatkowo owa klapka robi za boki urządzenia przez co chwyt fona (jaki on by nie był) jest jeszcze pewniejszy. A to, że wielu recenzentów określa klapkę jako bardziej tandetną... mnie to nie robi :)

Większym problemem od wielkości ekranu są dla mnie przyciski sprzętowe.
2 lata z S2 dosyć skutecznie przyzwyczaiły mnie do przycisków sprzętowych umieszczonych w górnej części urządzenia - po obu bokach. Tym sposobem zdążyłem sobie wyrobić pewne odruchy dotyczące trzymania fona - cała dolna część urządzenia była w dyspozycji dla mojej dłoni.
W lumce sprawa ma się z goła inaczej. Tutaj wszystkie przyciski sprzętowe umieszczone są po jednej stronie urządzenia (prawej) i na całej jej wysokości. Najwyżej umieszczony jest "bujany" przycisk głośności, sporo pod nim jest pałer a na samym dole został umieszczony przycisk aparatu... Heh... Jak dla mnie - trzymającego fona zazwyczaj w prawym ręku - układ bardzo nieergonomiczny. Wygodnie obsługuje się przycisk głośności... by wcisnąć "Power" już muszę w dłoni przesunąć fona do góry (bo jest za nisko dla kciuka)... no i przycisk aparatu, który podczas trzymania fona chowa się we wnętrzu dłoni. Pół bidy, że ten klawisz ma stosunkowo długi "skok" i trzeba nim zdecydowanie kliknąć... inaczej pewnie cały czas bym włączał aparat.
Nawet moja małżonka ma problem z takim układem klawiszy i często podczas rozmowy zdarza się jej coś nakliknąć czym powoduje zakończenie połączenia.
Ta część raczej jest niezbyt udana z mojego punktu widzenia.

No nie wiem... to już raczej wszystko jeśli chodzi o zewnętrze i sprzęt...
A nie !! Jeszcze jedna sprawa... Żeby nie być zawiedzionym post factum, należy wiedzieć, że przyciski na przednim panelu urządzenia nie są podświetlane (tak jak w 520-ce). Wada to czy nie... kwestia gustu. Niezaprzeczalnie podświetlane przyciski ułatwiają obsługę fona w ciemności, jednak są one tylko trzy i do tego w niezmiennym układzie. Ja już drugiego dnia używałem ich "na czuja" bez pudła.

No... teraz będzie chyba wszystko z rzeczy ważniejszych. Bo i co więcej... Pewnie przydałoby się jeszcze opisać aparat... No aparat jest, ma flesza diodowego, nagrywa filmy w HD i tyla. Dla mnie każdy aparat we fonie to gadżet więc najczęściej pomijam.

Kafelkowy Potwór

Co by nie mówić o platformach "zamkniętych", to mają one jedną i niezaprzeczalną wyższość nad systemami "otwartymi" - są odporne na destrukcyjne modyfikacje. Bardziej tu chodzi o radosną tffurczość dysponenta konkretnej platformy sprzętowej niż o kolorki interfejsu. Krótko mówiąc - system na urządzeniu jest taki jakim go producent stworzył. Być może jest to trywialne stwierdzenie, ale sens tego, IMO, jest głębszy niż komukolwiek może się wydawać.

Windows Phone (z perspektywy mojej Lumki) prezentuje się - jako system operacyjny - wręcz wzorowo. "Wzorcowo" - bym rzekł nawet.
Na samym wstępie odpadły mi problemy z "wersją systemu", rozdzielczością ekranu i w dużej mierze z typem urządzenia - nie mogę zainstalować tylko tych funkcji i programów, które są nie są obsługiwane przez SPRZĘT. Nie mam czipa NFC więc nie mogę sobie zapodać softu z nim związanego... nie mam kompasu to sobie nie zapodam Nokia Miasto w obiektywnie etc, etc. - taka zasada. Jednak nie mam ograniczenia, że ta apka to tylko do wersji 2.3.6 a inna tylko od wersji 4.0.3. Tutaj ograniczeniem jest tylko sprzęt a nie wersja systemu.
Tak, wiem... Nie wszystko co jest w markecie da się pobrać na konkretny model telefonu. A to ze względu na obligatoryjną blokadę założoną przez producenta na tą konkretną aplikację. Jednak cały czas dotyczy to albo sprzętu albo ograniczeń regionalnych (choć i to da się bez większych trudności obejść) - ale nie systemu. Uprzedzając wątpliwości... Skupiam się na WP8 pomijając WP7 jako system przeszły i już nierozwijany.

W tym miejscu rodzi się kolejna kwestia, która Androidowi robi potworne tyły a w WP (jeszcze?) nie istnieje na większą skalę - fragmentacja. Niech przykładem będzie samsungowa seria Galaxy S... Jedynka zatrzymała się na wersji 2.3.6, 2-ka na 4.1.2, S3 co prawda cały czas otrzymuje aktualizacje jednak "ustawowy" okres wsparcia dla niej nieubłaganie upływa, podobnie jest z S4... A już na horyzoncie jest S5 plus nowe wafelki 4.4 o których przez grzeczność już nie wspomnę (ciekawe które eSki go dostaną). Oczywiście... Wina Androida - jako systemu - jest tutaj niezbyt wielka. Przecież oryginalny (podkreślam: oryginalny, góglowy) Android nieźle sobie radzi nawet na urządzeniach low-end'owych. Tak więc z czego to wynika? Pytanie retoryczne jak mniemam.
No OK. Trochę podpowiem. Biznes, marketing, socjotechnika... to chyba będą dobre hasła do przeanalizowania. :)
Dziesiątki - jeden po drugim - osieracanych modeli urządzeń z Androidem, pozostawianych użytkownikom jako przyciski do papieru - bez żadnego wsparcia i zainteresowania ze strony producenta. Mój Galaxy S2 to przecież fon mający dopiero dwa lata (no... dwa z maleńkim haczykiem)... Nie dosyć, że już spory czas temu stracił wsparcie i aktualizacje programowe to na dodatek nawet głupiej baterii (oryginalnej) nie idzie do niego w prosty sposób dokupić - bo już nie ma i chu*.
Gudbaj krokodajl... znaczy Samsungu.

Wracając do WP8...
W przypadku tego systemu, nabywając czy to low-end'a w postaci modelu 520, czy to model topowy typu 920 lub 10XX to i tak dostanę jedną i tą samą wersję systemu. Tak zwyczajnie i po prostu.
Oczywiście, że mam świadomość iż ten stan rzeczy jest tylko "póki co" i nie wiem jak to będzie w przyszłości. Niemniej w chwili obecnej bez znaczenia jest to, czy fona wyciągnę spod najniższej półki regału czy muszę się po niego drapać dwa piętra po drabinie - na pokładzie będzie to samo. Kupię fona za 300 zet i fona za 2.000 zet - systemowo mam to samo. Uważam, że wbrew pozorom jest to sprawa dosyć ważna - tak z punktu widzenia zwykłego usera. Dlaczego? Z prostej przyczyny - chcąc mieć najaktualniejszy system nie muszę się zapożyczać na jakiegoś flagowca. Wystarczy, że wezmę coś z segmentu mid... ostatecznie low jeśli naprawdę nie mam kasy. Tym bardziej, że bez względu na tzw. półkę z której smartfon był zdjęty, system będzie pracował porównywalnie. Ot, cuda na kiju.
W przypadku Androida tej kwestii omawiać nie będę - jaki jest koń każdy widzi.

No dobra... trochę zapatajałem i zacząłem zbaczać z kursu...

Zacząć powinienem od przeniesienia wszystkich swoich danych z Androida do WP... Ta sprawa również jeżyła mi włosy na plecach bo w pamięci miałem jeszcze jazdy jakie przeszedłem podczas migracji z WM na Androida. Jakieś konta, jakieś synchronizacje i chu* wi co jeszcze... W sumie musiałem użyć płatnego programu (jedynego dostępnego) bo nie chciałem szlajać się z moimi danymi po Internecie... enyłej...
Jednak, ku mojemu zdziwieniu, WP o to zadbał. Moja lumka w standardzie posiadała program, który umożliwił mi przeniesienie całego PIM (kontakty, sesemesy, kalendarz etc.) przez Bluetooth - z telefonu na telefon. Szybko, czysto, bez skuchy i kont internetowych (tym bardziej, że nigdy poprzednio nie synchronizowałem PIMa z góglem). Masz to w Androidzie? :p
W następnej kolejności podłączyłem fona kabelkiem do lapa (Win7 x64)... Plum, trach, bęc i po kilkunastu sekundach automatycznej instalacji sterowników w Mój Komputer miałem swoją lumkę. W przeciwieństwie do Androida, tutaj NIC nie musiałem instalować - żadnych sterowników, dodatkowych programów, KIESów (bo ja samsungowiec poniekąd). Tylko jeden niewielki program zapodałem sobie na lapka - Windows Phone się on nazywa i jest alternatywnym do eksploratora plików interfejsem pozwalającym na przenoszenie plików do i z fona. Tylko tyle i nic więcej. Zainstalowałem go głównie z ciekawości bo i bez niego można się spokojnie obejść używając eksploratora plików na komputerze.
Nie powiem, że banana na ryju nie miałem bo miałem... i to takiego wyrośniętego, prosto od Chiquity :D

Muskając wcześniej tematykę ekranu powinienem wspomnieć o rzeczy, która jest kością niezgody pomiędzy Microsoftem a większością świata - o interfejsie systemu. Jednak w części sprzętowej pasowałoby to jak reniferowi siodło. Tak więc wspominam o tym teraz.

No dobra, niech wam będzie. Modern nie jest piękny. No bo nie jest. Ale też nie został stworzony ani dla krytyków sztuki ani po to by podziwiać jego przystojność. Modern jest najzwyczajniej prosty i funkcjonalny. Tyle, że jednocześnie jest... inny.
Przez wiele, wiele lat wszystkie obecne na rynku systemy operacyjne - te stacjonarne jak i te mobilne - przyzwyczajały nas do mniej lub bardziej rozbałaganionych na ekranie małych ikonek. A jak to mówią: Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. No i ja się z tym całkowicie zgadzam.
Jednak Microsoft odważył się zaprezentować inną filozofię tzw. pulpitu. Nie bez przyczyny użyłem tutaj słowa "odważył się" - wszak trzeba odwagi by zaproponować całkiem inne rozwiązanie użytkownikowi od lat orientowanemu na "jedyny właściwy" porządek świata. Tak na marginesie... Podobnie było z Fiatem Multiplą - wiele odwagi musiał mieć Fiat by zaproponować takie brzydactwo. Ale nie zbaczajmy.

Co JA mogę powiedzieć o tym interfejsie... Przede wszystkim to, że jest prosty a jednocześnie funkcjonalny i elegancki - dokładnie tak: elegancki (i mówcie sobie co chcecie). Tutaj najzwyczajniej nie da się zrobić z pulpitu zdziczałego pajacyka wysmarowanego pastą miętową. No nie da się. Ściśle określona filozofia i kolorystyka tworzą z pulpitu jeden, spójny, ergonomiczny i uporządkowany element. Żeby nie wiem jak waflować kafelkami to i tak porządek na pulpicie będzie - ever!. Oczywiście... stricte porządek jest (wszędzie) określeniem nadzwyczaj wirtualnym i każdy pojmuje go inaczej. Nawet w WP8 można mieć pierdolnik na pulpicie, jednak wszystkie wcześniej opisane właściwości bardzo dobrze i przekonująco oddają wrażenie uporządkowania i ładu. Zapewne dużą rolę gra tutaj brak kilkudziesięciopikselowych odstępów pomiędzy ikonami (kaflami) i nieco inny, niż w Androidzie, układ siatki ikon.
Czego by o Modern nie mówić, to nie jest on dla indywidualistów, a szczególnie nie jest dla aktywnych indywidualistów zmieniających wygląd pulpitu raz w tygodniu. Ktoś kiedyś, chcąc być złośliwy, porównał Modern do permanentnego dresiarza... No można i tak. Niemniej przyjmując takie porównanie trzeba wspomnieć, że ów dresiarz ma na sobie fajny i funkcjonalny dres. Android wygląda przy nim jak przebrany za kowboja murzyn w bejzbolówce, obwieszony biżuterią, z powtykanymi wszędzie kolczykami i święcący złotymi zębami. :p

Miziając pulpit, należy wspomnieć o jeszcze jednej, moim zdaniem, ciekawej rzeczy. Pulpit - jak wynika z moich obserwacji - nie stanowi dla systemu żadnego specjalnego obciążenia. Bez znaczenia jest, czy będę na nim hodował 100 kafelków włączając w to animki, czy będzie tam tylko jeden kafelek - pulpit nie złapie laga przy jego przewijaniu.
Wytłumaczenie tego ewenementu jest proste - w WP nie ma na pulpicie nic co mogło by przesadnie obciążać CPU, GPU lub RAM. Jak się domyślam, wyświetlenie nawet 10 dwukolorowych kafli mniej obciąży bebechy fona niż renderowanie i wyświetlenie jednej półprzeźroczystej, obłej na rogach androidowej ikonki z 24- lub 32-bitową głębią kolorów - chyba, że się mylę. Albo taki stockowy widżet pogodowy... W ROMie Samsunga jest to prawie 10 MB czystej apki z czego do ekranu w postaci widżetu jest przypięte ponad 3/4 tej wartości plus kilka MB na procesy "pogodowe". Brak tapet, również tych animowanych oraz całego mechanizmu służącego do ich wyświetlania zapewne też przyczynia się do chyżości windowsowych ekranów. O memorystycznym rozpasaniu Androida pisałem wcześniej.
Noooo... i ten brak walki o każdą klatkę animacji w przejściach ekranów... brak tych głupawych płaczów, że "na przejściu" jest tylko 100 FPS a powinno być 150 (tak jakby ludzkie oko było w stanie wychwycić więcej niż 60 klatek na sekundę), brak biadolenia, "że się tnie", że apka muli... W WP tego NIE MA - tutaj nie ma co "się ciąć" i nie ma co mulić. Tutaj CPU i GPU nie są zmuszane do przetwarzania ton graficznych, często zbędnych, wytrysków. Tutaj jest prosto a jednocześnie elegancko i funkcjonalnie.
Oczywiście... zawsze znajdzie się śmieciarz, który będzie miał kaprys zachomikować sobie na urządzeniu 683 "najniezbędniejsze ever" aplikacje (z czego większość zapewne potworzy swoje własne procesy). No... ale to już jest wybór indywidualny każdego z osobna.

Być albo nie być śmieciarzem - oto jest pytanie.
Tylko lagi fona odpowiedzą na nie.


Poruszając temat ilości oprogramowania w systemie trzeba nawiązać do kwestii jaką jest tzw. stockowe oprogramowanie, popularnie nazywane "śmieciami od producenta". Wbrew temu co jest mówione, w WP też jest tego sporo. Ale...
Pominę kwestię przydatności poszczególnych "stockowych" programów choć osobiście większość z nich uważam za przydatną lub "ewentualnie mogącą się przydać". Najważniejsze jest to, że z listy aplikacji - a tym samym i z urządzenia - mogę usunąć prawie wszystko. No najzwyczajniej mogę to odinstalować, wywalić, pozbyć się tego - bez roota, bez ADB, bez dodatkowych aplikacji, bez romowania "cienkim" customem. Klikam "odinstaluj" i już. Słiiiiiiitiiii. :D
Jak się pozbyć z Androida takich stockowych śmieci? Część metod podałem w zdaniu poprzednim.


Bardzo fajnym pomysłem jest też sposób przewijania pulpitu. W przeciwieństwie do Androida nie ma tutaj ani wielu ekranów, ani ekranu "domowego". W WP Pulpit jest jednym dłuuuuuuuuuugaśnym ekranem przewijanym z dołu do góry i z góry do dołu. Tutaj nie ma ograniczenia typu, że launcher może mieć tylko 7 ekranów i chu*. Tutaj pulpit może mieć nawet kilometr długości... znaczy... wysokości i niczemu to nie przeszkadza. Fakt że problematyczne wtedy będzie dostanie się do "ostatniej" ikonki na pulpicie jednak miło jest mieć świadomość, że tego pulpitu nie zabraknie. Inną sprawą jest, że w WP nie ma aż takiej pilącej potrzeby wywalania wszystkiego na pulpit - przynajmniej ja takiej potrzeby nie czuję.
Generalnie mechanizm sortowania aplikacji w szufladzie jest podobny do androidowego, z tym, że w przypadku WP jest on nieco bardziej poręczny - mówię tutaj o indeksie literowym. Dodam tylko, że wszystkie te elementy są domyślnie i bezwzględnie porządkowane alfabetycznie więc nie trzeba, tak jak w Androidzie, specjalnie zmieniać typu siatki. Drobną niedogodnością jest to, że domyślnie nie można utworzyć folderów na pulpicie - jeśli ktoś folderów na pulpicie używa oczywiście. W tym miejscu mówię tutaj o swojej Nokii bo z tego co się dowiedziałem dla Samsunga Ativ S jest darmowa apka, która umożliwia pofolderowanie pulpitu (może się na nią nawet skuszę).

In finem

Jak z powyższego wynika, słowa dotrzymałem (tak uważam)... ani to była recenzja, ani opis... a taki bardziej subiektywny i częściowo zajarany hejcik :) Tak miało być.
Zapewne wiele osób będzie to uważało za tekst bez ładu, składu, sensu i jakiejkolwiek spójności. Tak miało być (chyba).
Być może kiedyś skuszę się na regularną recenzję bądź opis... jak nie systemu to chociaż urządzenia. Pożyjemy - zobaczymy.

A tak ciupinę poważniej...

Windows Phone nie jest systemem dla każdego. Jednak w tym miejscu jak najdalszy jestem od klasycznych kombosów rodem z for iUrządzeń.
OK. Zacznę odrobinę inaczej. WP to system dla ludzi, którzy bardziej cenią sobie stabilizację i funkcjonalność niż przysłowiowy "zaje*bisty" wygląd i piwnicę pełną rupieci do przekładania z miejsca na miejsce. W mojej osobistej ocenie Android przebija WP tylko w tej dziedzinie - wyglądu, który jest hmmmm... typowy i niczym nie odbiega od tego co jest znane od lat. Funkcjonalnością dla przeciętnego użytkownika oba systemy nie różnią się tak bardzo jak to się próbuje wykazywać a czasami wręcz demonizować.
Pewien mały eksperyment Damiania (Aplikacyjne wyzwanie - WP vs Android!) zdążył - przed resetem treści - pokazać, że priorytetem dla zwykłych użytkowników Androida są elementy typu (live)tapety, pianina, bębenki, lightsaber'y... a dla takich bardziej "niezwykłych": narzędzia typu CAD, edytory grafiki funkcjonalnością nie odbiegające od PSa, programy do tworzenia sampli czy inne klasowe edytory dźwięku (w tym miksery)... Fakt, wielu tych narzędzi nie da się zastąpić (jeszcze?) w WP... Jednak podejdźmy do tego uczciwie. Czy powyższe programy są niezbędne do życia przeciętnemu użytkownikowi? Czy te programy powodują, że smartfon w ogóle działa? Jaki odsetek użytkowników używa podobnych narzędzi - nie wspominam tutaj o posiadaniu dla samego posiadania. Pokuszę się o stwierdzenie, że tego typu zaawansowane narzędzia są wręcz czymś nienaturalnym dla urządzenia typu smartfon... że są wciskane siłowo do urządzeń posiadających ograniczenia tak dźwiękowe (badziewne przetworniki dźwięku) jak i graficzne (małe ekrany). Umówmy się co do jednego - dźwięk obrabia się na urządzeniach klasowych a nie na budżetowych przetwornikach Realteka. Chyba, że ktoś potrzebuje na szybko zmiksować borsuka z woźnym by błysnąć na dzielni... no to już inna sprawa. :p
Obawiam się, że w zakresie popularnego oprogramowania użytkowego WP nie odstaje jakoś poważnie od Androida. W ogólnej ilości aplikacji w markecie na pewno jest mocno do tyłu... Jednak ja się poniekąd cieszę, że odwiedzając market nie jestem zasypywany toną apek do pierdzenia, przerabiania podobizny Hitlera, różnym rodzajem kastanietów czy mieczy świetlnych... Opinię o tego typu oprogramowaniu przez grzeczność pominę.
Uważam, że opinie o WP kreują właśnie takie osoby. Użytkownicy, którzy tak na prawdę nie mogą się dowartościować kolejną nową lajftapetką z ruchomym tyłkiem czy kolejną słitaśną ikonką - dla takich osób ten system jest najzwyczajniej zbyt trudny i oporny. Sorry Batory - wystarczy poczytać opinie pisane by mieć pełen obraz "priorytetów" :)

OK. Ale wracając do mnie.
Powiem krótko - sztrzeliłem w 10-tkę. Tyle i nic więcej.

Jak by co, to z całą odpowiedzialnością polecam.
« Ostatnia zmiana: Sobota, 30 Listopad 2013, 22:03 wysłana przez Wall-E »

Offline Budniu

  • Administrator
  • Core
  • *****
  • Podziękowań: 226
  • Nokia Lumia 820│Motorola Xoom 2 ME
Odp: Lumia, WP... First look - historia z PLUSa rodem
« Odpowiedź #1 dnia: Sobota, 30 Listopad 2013, 20:45 »
Tylko dodam, że wysoka czułość ekranu służy do ... obsługi w rękawiczkach, nawet skórzanych z kożuchem :D
Oglądamy od 1:00 (to jeszcze na starych opcjach, przed GDR2)
http://youtu.be/IKtoIErjjB4

Offline Wall-E

  • Core
  • *****
  • Podziękowań: 118
  • Nokia Lumia 1520 | Colorovo CityTab Supreme 10.1
Odp: Lumia, WP... First look - historia z PLUSa rodem
« Odpowiedź #2 dnia: Sobota, 30 Listopad 2013, 21:15 »
wysoka czułość ekranu służy do ... obsługi w rękawiczkach, nawet skórzanych z kożuchem
Uczciwie przyznam, że tego nie eksperymentowałem osobiście (znaczy... rękawiczek)  - to co napisałem wynika z wielu wyczytanych opinii... Niemniej jestem skłonny w to uwierzyć biorąc pod uwagę zachowanie ekranu podczas jego obsługi w trybie "najwyższej czułości" - MA-SAK-RA... Krótko mówiąc trzeba się przyzwyczaić o obsługi poniekąd "bezdotykowej" albo do tego, że fon będzie "wyprzedzał" nasze kliknięcia w ekran... Innej opcji nie ma.

Offline stan

  • GZU
  • Senior
  • ****
  • Podziękowań: 8
  • Moto G2 | ASUS T100
Odp: Lumia, WP... First look - historia z PLUSa rodem
« Odpowiedź #3 dnia: Niedziela, 01 Grudzień 2013, 00:48 »
cały wywód Wall-Ego przeczytałem, muszę przyznać,że w wielu kwestiach trudno zaprzeczyć. no i oczywiście czytałem całość biorąc pod uwagę,że to Twoje przemyślenia.

sam byłem WM-owcem i bardzo długo przygotowywałem się psychicznie do przejścia na Androida (co brzmi trochę kuriozalnie - #problemypierwszegoświata). od kilku już lat jestem posiadaczem hade dwójki - po tym, gdy MS przestał wspierać WM miałem duży dylemat co dalej. jak się okazało-kupno tego telefonu (po wcześniejszym researchu) było jedną z najlepszych decyzji kupna jaką kiedykolwiek podjąłem. ale też pojawił się dylemat - jaki system wybrać? miałem to szczęście/nieszczęście, że akurat Cotulla spowodował,że Andka można było wgrać do pamięci NAND. dylemat pozostał. skończyło się na Androidzie.

od jakiegoś czasu wchodzę  w świat oesów z pingwinem i Android ciągle mnie urzeka tym,że można w nim grzebać i robić cuda. ale wiem też,że zwykły użytkownik potrzebuje systemu prostego i takiego który będzie działał. myślę,że WP jest takim systemem-prostym, łatwym, i dzięki cenom słuchawek dostępnym dla każdego. a po przeczytaniu Twojego tekstu kusi mnie trochę aby na moim HD2 wrzucić w NAND WP7.5 i zobaczyć jak to w praktyce wygląda-chociażby z czystej ciekawości jak na takim już leciwym sprzęcie będzie to działać.

Offline Budniu

  • Administrator
  • Core
  • *****
  • Podziękowań: 226
  • Nokia Lumia 820│Motorola Xoom 2 ME
Odp: Lumia, WP... First look - historia z PLUSa rodem
« Odpowiedź #4 dnia: Niedziela, 01 Grudzień 2013, 00:53 »
WP 7.X to już nie to samo co WP8 został tylko wygląd.

Offline Wall-E

  • Core
  • *****
  • Podziękowań: 118
  • Nokia Lumia 1520 | Colorovo CityTab Supreme 10.1
Odp: Lumia, WP... First look - historia z PLUSa rodem
« Odpowiedź #5 dnia: Niedziela, 01 Grudzień 2013, 16:04 »
od kilku już lat jestem posiadaczem hade dwójki [...]. jak się okazało-kupno tego telefonu (po wcześniejszym researchu) było jedną z najlepszych decyzji kupna jaką kiedykolwiek podjąłem.
Fakt, HD2 jest fonem ponadczasowym. Jednak trzeba mieć świadomość, że i on kiedyś się "skończy" - a wtedy problem powróci ze zdwojoną siłą bo zniknie nawet ten niewielki wybór jaki oferuje jego multisystemowość.


Android ciągle mnie urzeka tym,że można w nim grzebać i robić cuda.
Niestety, nawet w Androidzie katalog tych "cudów" jest - mimo, że duży - to jednak zamknięty. Ponadto, w ogromnej większości owe "cuda" dotyczą kwestii wyglądu i modyfikowania apek - w samym systemie nie za mocno da się podłubać bo pewnych spraw i tak się nie przeskoczy. Trochę tutaj spłyciłem bo deweloperem nie jestem - ale zasada wydaje mi się słuszna. Poza tym dłubać można do pewnego momentu - po dojściu do własnego optimum kończy się dłubanie a zaczyna nuda i rutyna - chyba, że ktoś dłubie dla samego dłubania.


ale wiem też,że zwykły użytkownik potrzebuje systemu prostego i takiego który będzie działał. myślę,że WP jest takim systemem-prostym, łatwym, i dzięki cenom słuchawek dostępnym dla każdego.
Owszem, Android też poniekąd spełnia te kryteria - przynajmniej w teorii.
Różnica jest jednak taka, że budżetowa słuchawka z WP jest (tu zaryzykuję stwierdzenie) nieporównywalnie wydajniejsza niż jej androidowy odpowiednik. Nie ma problemu "że się tnie" czy "laguje", nie ma problemu "że ściąga baterie", nie ma problemu "że nie dostanę aktualizacji a obecny system jest już stary...", etc. etc.
Tak naprawdę siłą Androida jest jego popularność i możliwość modyfikacji interfejsu - tylko tyle i nic więcej. Milion apek w markecie pomijam bo to sprawa dyskusyjna pod każdym względem. Chociaż i to jest podnoszone jako wyższość.
Niestety, mało kto podchodzi do tematu pragmatycznie. System jest najczęściej oceniany pod kątem możliwości zmiany launchera, posiadania (bądź nie) takiej czy innej lajftapety albo asystenta dla onlajnówki...  >:( Myślę, że nie tędy droga... Choć wydaje mi się, że jestem jednym z nielicznych, którzy tak myślą.


po przeczytaniu Twojego tekstu kusi mnie trochę aby na moim HD2 wrzucić w NAND WP7.5 i zobaczyć jak to w praktyce wygląda-chociażby z czystej ciekawości jak na takim już leciwym sprzęcie będzie to działać.
Generalnie z systemami mobilnymi jest ten problem, że nie idzie ich sobie wypróbować przez dłuższy czas - nad czym ubolewam. System PCtowy można sobie pobrać, zapodać na kompa (nawet piracąc) i sobie na nim podziałać... W mobilkach tak już nie jest - albo poklikasz go sobie kilka(naście) minut na jakiejś promocji, albo kupisz sobie słuchawkę - w ciemno. To, niestety, przyziemia na starcie systemy nowe i/lub (jeszcze?) mało popularne.
« Ostatnia zmiana: Niedziela, 01 Grudzień 2013, 16:11 wysłana przez Wall-E »