żeby zabezpieczyć tel przed pogodą, kurzem itd. to nie widzę problemu
zacznij nosić telefon w worku 
podczas urządzania chaty - posiadając jeszcze wtedy wizarda - tak właśnie robiłem - specjalny pokrowiec zawijany i zabezpieczany rzepem. taki w sam raz na jacht albo zwykłą łódkę. ani zaprawa klejowa, ani farba, ani nawet najdrobniejszy pyłek czy inna kropelka nie tknęły mi pda ;d a pod telefonem byłem non stop, gipsując, malując czy kładąc płytki..
co do roweru - kajzera mam w uchwycie, który ma hermetyczne pudełko [jak wcześniej wspomniałem - śniadaniowe, z odpowiednio wyciętym wieczkiem i naciągniętą folią, żeby działał dotyk]. niejeden deszcz i błoto kajser dzięki temu przetrwał. nie jest to piękne i minimalistyczne rozwiązanie, ale też nie straszy na ulicach - a co najważniejsze, spełnia swoją rolę doskonale. w tym przypadku opływowe kształty odsunąłem na drugi plan

fotek nie znalazłem starych, więc jutro za dnia zejdę do garażu i pstryknę kolejne.
Sam uchwyt i jego mocowanie jest w porządku, nic nie powinno się poluzować. Nie wiem jak wasze, ale mój od Kaiserki trzymał się bardzo dobrze, a żeby zdjąć "łapkę" z głowicy, to trzeba było troszkę siły. Wstrząsów porównywalnych z taką siłą, to raczej nie zobaczysz na rowerze. No chyba, że bardzo będziesz chciał to udowodnić...
nie muszę się bardzo starać - wystarczy wycieczka do wielkopolskiego parku narodowego, do którego mam kilkanaście minut rowerkiem właśnie. polecam przejażdżkę leśnymi ścieżkami, albo dowolny zjazd, nawet ten najłagodniejszy. jak raz czy drugi podskoczysz na z pozoru niewielkich gałęziach i korzeniach, to zrozumiesz, że nie trzeba się wysilać, żeby wypiąć telefon ze zwykłego zaczepu

a jak lasu nie masz blisko - spróbuj metody globalbusa, gwarantuję, że zadziała. mogą też być kocie łby i prędkość nawet o połowę niższa

ogólnie - tu nie chodzi o samo wypięcie głowicy, czyli słabość mocowania uchwytu do ramienia np na przedniej szybie, [choć byłem świadkiem jak po wielu km jazdy samochodem po dziurawych i "utwardzonych" trasach - głowica zeskoczyła z uchwytu i razem z pda spadła na kolana pasażera], sęk w tym, że sam telefon może wypiąć/wysunąć się z głowicy - zazwyczaj jest to uchwyt trzymający sprzęt punktowo, w 2-3 miejscach, "na wcisk" - a do jazdy na rowerze telefon powinien być raczej "opatulony" i przytrzymywany z tylu stron, z ilu się da. no, chyba że mówimy o zwykłych telefonach, które obecnie są tak lekkie, że głowica więcej ważyć będzie.. pda niestety to ciężki sprzęt i to jest jeden z czynników który wpływa ujemnie na tłumienie wstrząsów w standardowych uchwytach z głowicami HR.